Czas pandemii sprzyja depresji

27 sierpnia 2021

Rozmowa z psychologiem Tomaszem Wojciechowskim

Zbliża się sezon jesienno-zimowy. Znów będzie szczególny, bo z powodu pandemii COVID-19 większość Polaków, zwłaszcza seniorów, musi ograniczyć wychodzenie z domu. Czy jesienne szarugi sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na depresję?

Zdecydowanie tak. Medycyna wyróżnia nawet rodzaj depresji wiążącej się ze zmianami pór roku i występującej cyklicznie u osób na nią podatnych, na ogół właśnie jesienią i zimą. Nazywamy to sezonowymi zaburzeniami afektywnymi.

Co robić, gdy przypuszczamy, że ktoś z naszych bliskich cierpi na depresję?

Rodzina osoby chorej na depresję często niestety bagatelizuje objawy. Dotyczy to zwłaszcza rodzin ludzi starszych. Działa tu mechanizm wyparcia – jeden z systemów obronnych psychiki, który wyrzuca z naszej świadomości fakty dla nas niewygodne, nieprzyjemne. Zaaferowani własnymi kłopotami, nie zwracamy uwagi na to, że ktoś z rodziny jest smutniejszy, szczuplejszy czy rzadziej wychodzi z domu. A jeśli jest to senior – pojawia się dodatkowe wytłumaczenie: ludzie w pewnym wieku nie są już tacy radośni, nie sypiają dobrze, nie mają siły się ruszać. Ale nie musi tak być.

Co powinno być znakiem alarmowym – dla samej osoby na pograniczu depresji i dla rodziny – że czas poprosić o pomoc lekarza?

Znaki alarmowe są usystematyzowane przez Światową Organizację Zdrowia. Trzy podstawowe to: obniżony nastrój, brak radości i brak energii do podjęcia jakichkolwiek działań. Ale oprócz ogólnego poczucia smutku i apatii jest szereg objawów somatycznych depresji, które powinny nam uświadomić, że czas szukać pomocy. Dosyć częste są zaburzenia snu, spadek koncentracji i zaburzenia apetytu, skutkujące nadmiernym tyciem lub chudnięciem. Chciałbym też zaapelować do lekarzy pierwszego kontaktu: proszę nie lekceważyć faktu, że u niektórych pacjentów z depresją, podświadomie szukających pomocy, pojawiają się objawy somatyczne – niewyjaśnione bóle stawów czy serca. Warto wtedy przeprowadzić wywiad w kierunku depresji.

I tu napotykamy problem: w Polsce wizyta u psychologa, a tym bardziej u psychiatry, ciągle budzi obawy…

Niestety tak. A w dodatku są to obawy nie tyle przed samym spotkaniem ze specjalistą, ile przed stygmatyzacją ze strony rodziny lub znajomych. Nie jest to mądre, gdy się chwilę zastanowić, prawda? Na szczęście to się zmienia, ale wśród seniorów słowo „psychiatra” rzeczywiście wciąż powoduje dyskomfort. Można jednak zacząć od lekarza rodzinnego, opisać swoje objawy, porozmawiać o depresji. Paradoksalnie, epidemia koronawirusa może ułatwić sprawę, bo lekarz wystawi skierowanie na telewizytę. Oczywiście rozmowa twarzą w twarz nie ma sobie równych, ale rozmowa telefoniczna też doskonale się sprawdzi: jest znacznie łatwiejsza do przeprowadzenia, bo nie trzeba wychodzić z domu, nikt postronny nie musi wiedzieć o konsultacji.

Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że kontakt z lekarzem, najlepiej psychiatrą, jest bardzo ważny, niezastąpiony. Z depresją jest trochę jak z zapaleniem płuc: jeśli zaczniemy terapię stosunkowo szybko, chorobę da się wyleczyć bez konsekwencji dla organizmu. Ale im dłużej czekamy, aż „samo przejdzie”, tym większe spustoszenie sobie fundujemy.

Krakowska Akademia Profilaktyki

jest liderem rynku materiałów profilaktycznych.
Od lat współpracujemy z samorządami w całej Polsce.

Krakowska Akademia Profilaktyki

to jedyna firma na rynku wydawnictw profilaktycznych,
z której usług korzystała PARPA.

Zobacz szczegóły naszej współpracy!

Krakowska Akademia Profilaktyki

na zlecenie KBPN realizowała kampanię edukacyjną dotyczącą tzw. nowych uzależnień.

Poznaj szczegóły kampanii!

Krakowska Akademia Profilaktyki

przygotowała dla MRPiPS zestaw materiałów poświęconych przemocy w rodzinie.

Dowiedz się więcej!

Nasze strony